— A więc powiedz mi, jak cię zwą i z jakiego rodu pochodzisz?
— Jeśli imienia mego nikomu nie zdradzisz, powiem ci — Piękna Rączka odrzecze.
A Pan Lancelot na to:
— To ci na wiarę moją przyrzekam, że póki imię twoje powszechnie wiadomym nie będzie, nikomu go nie wyjawię.
— Tedy, panie — Piękna Rączka powie — zwę się Garet, Pana Gawaina bratem rodzonym jestem.
— Ach, panie! — Pan Lancelot zawoła — więcej ci jeszcze niż pierwej rad teraz jestem, zawsze bowiem myślałem, że zacna krew w tobie płynie i żeś nie zjawił się na dworze dla jadła tylko i napoju.
To powiedziawszy, na rycerza go pasował, po czym Pan Garet w swoją drogę ruszył.
Zasię Pan Lancelot zawrócił, gdzie Pan Kaj jak bez ducha leżał, i na tarczy swojej do domu odnieść go kazał. Nierychło Pan Kaj z rany się swojej wylizał, wielce się też od wszystkich drwinek wszelakich nasłuchał. Zwłaszcza Pan Gawain i Pan Lancelot powiadali, że nie powinien był Pan Kaj tak młodzieńcowi przyganiać, nie wiedząc dobrze o tym, jakiego był rodu i w jakiej sprawie na dwór królewski przybył.
XV. O tym, jak Pan Garet dla Pani Zamku Niebezpiecznego walczył
Jechał za panną Piękna Rączka, w tarczę i włócznię teraz zaopatrzony i przez Pana Lancelota przynajmniej poznany jako Pan Garet, króla Artura siostrzeniec. A kiedy pannę dogonił, ta mu rzekła: