— Co tu robisz przy mnie? Kuchnią cię czuć! Odzież masz uwalaną sadłem i łojem, o któreś w kuchni królewskiej zabiegał. Wracaj przeto, skądeś przybył, głupi kuchciku. Znam cię dobrze, ciebie to Pan Kaj Piękną Rączką nazwał. Prostakiem nieokrzesanym jesteś i nic więcej nie umiesz, tylko rożen obracać, a warząchwie118 myć.

— Panienko — Piękna Rączka jej odpowie. — Możesz, co chcesz na mnie mówić, ale od ciebie nie odjadę, gdyż przed królem Arturem wziąłem na się119 twoją sprawę załatwić i dokonam tego albo też zginę.

A gdy dalej razem przez las jechali, nadbiegł ku nim człek jeden, a pędził on co miał siły.

— Skąd przybywasz? — Piękna Rączka go zapyta.

— O panie — tamten zawoła — pomóż mi! W tamtej oto kotlinie sześciu zbójów pana mego, porwawszy, związanego trzymają i lękam się, aby go nie zabili.

Pojechał Tedy Piękna Rączka za człowiekiem owym aż tam, gdzie rycerz związany leżał, a przy nim sześciu zbójów siedziało. I zaraz trzy razy mieczem uderzywszy, trzech z nich Piękna Rączka po kolei zabił. Trzech innych ucieczką się ratowało, przeto pogonił za nimi i wkrótce dopędził. Wówczas zawrócili ku niemu i osaczyli go dokoła. Tęgą120 z nimi miał przeprawę, przecie ich pobił w końcu i powróciwszy do rycerza, z więzów go uwolnił. Dziękował rycerz Pięknej Rączce i do zamku swojego, co w bok od drogi leżał, zapraszał, chcąc go tam godnie wynagrodzić za ten czyn szlachetny. Ale mu Piękna Rączka odpowie:

— Innej mi, panie, nagrody prócz tej, której mi Bóg udzieli, nie trzeba. Muszę też za tą oto panną pośpieszać.

A gdy znów do niej podjechał, rozkazała mu się oddalić.

— Gdyż — mówiła — kuchnią cały śmierdzisz. Może ci się wydaje, że rada z tobą przebywam? Wszystko, czegoś dokonał, przypadkiem tylko ci się udało, ale czekaj, ujrzysz ty jeszcze rzeczy, na których sam widok drapniesz i to chyżo121.

A wówczas ten sam rycerz, którego Piękna Rączka od zbójów wyratował, za panną nadjechawszy, pięknie ją poprosił, żeby zechciała gościnę na noc w jego zamku przyjąć. A ponieważ i noc się zbliżała, pojechała z nim panna na zamek, gdzie jej rycerz przyjęcie godne zgotował. Pojechał i Piękna Rączka za nimi. A gdy do wieczerzy siadali, wskazał mu rycerz miejsce naprzeciw panny. A ta zaraz zawoła: