Tak rozmawiając, do łąki jasnej dojechali. A na łące namiot stał Pana Persanta z Inde129, czwartego z braci, którzy Pięknej Rączce przejścia do zamku oblężonego bronili. A znaczny i bogaty to był rycerz, Pan Persant z Inde, mogłeś to był dostrzec od razu, ledwoś na niego spojrzał. Namiot jego i wszelkie wokół sprzęty, ludzie i niewiasty, co mu usługiwali, także rzędy130 na koniach, tarcze i włócznie — wszystko ciemnobłękitne nosiło barwy.

Kiedy tylko Pan Persant nadjeżdżających zobaczył, wnet i on, i Piękna Rączka do walki się przysposobili. A najechali na siebie z taką siłą, że obu włócznie pękły i konie martwe na ziemię padły. Pieszo dalej walczyli przez dwie z górą godziny. Poszły w kawałki porozrąbywane zbroje rycerzy i wiele ran obaj odnieśli. W końcu Piękna Rączka, chociaż z ciężkim sercem to czynił, tak potężnie Pana Persanta po hełmie uderzył, że tamten na czworakach na ziemi się znalazł. I tak się ta sroga bitwa skończyła. Podobnie jak wpierw jego bracia i Pan Persant Pięknej Rączce się poddał i o zmiłowanie prosił. Na panny też żądanie chętnie mu Piękna Rączka życie darował i w zamian hołd jego i przysięgę wierności przyjął. A z Panem Persantem stu jego rycerzy przysięgło zawsze na wezwanie Pięknej Rączki się stawić.

Nazajutrz rano, kiedy Piękna Rączka z panną namiot Pana Persanta opuszczali, ów zapyta:

— Dokąd to, piękna panno, tego rycerza ze sobą wiedziesz?

— Panie — odrzekła — rycerz ten na odsiecz siostrze mojej do Zamku Niebezpiecznego podąża.

— Ach, ach — Pan Persant na to powie — toż ją przecie Krwawy Rycerz z Krwawych Błoni, największy z rycerzy na świecie, w oblężeniu trzyma. Bez litości to żadnej człek, a powiadają o nim, że siłę siedmiu mężów posiada. Niech Bóg cię przed nim, panie, chroni. Srogą on krzywdę pani tego zamku czyni, a szkoda to wielka, gdyż jedna to z najpiękniejszych niewiast na ziemi. A coś mi się zdaje, że ta tu oto panna siostrą jej przypada. Czyż nie Linetą cię zwą?

— Tak, panie — odrzecze ona — a siostra moja Damą Lionessą się zowie. A teraz, Panie Persancie z Inde, proszę cię, ażebyś tego tu młodego szlachcica rycerzem uczynił, aby z Rycerzem z Krwawych Błoni do walki stanąć mógł.

— Z całego serca to uczynię — Pan Persant odpowie — jeśli tylko rycerstwo z rąk tak prostego jak ja człeka przyjąć zechce.

Ale Piękna Rączka, podziękowawszy mu za dobre chęci, powiedział, że już to szczęście miał, iż go szlachetny Pan Lancelot na rycerza pasował. Potem, gdy mu Persant i panna zachować to w tajemnicy przyrzekli, wyjawił im, że naprawdę Panem Garetem z Orkadów131 jest, króla Artura siostrzeńcem, że Pan Gawain, Pan Agrawen i Pan Gaheris braćmi mu rodzonymi przypadają, on zasię najmłodszym z braci jest.

— A jednak — mówił — ani król Artur, ani Pan Gawain nie wiedzą jeszcze, kim jestem.