Tedy król Artur i wszyscy co przedniejsi jego rycerze na zamek pani Lionessy, co wpodle wyspy Avilionu140 leżał, razem przybyli. Wiele czynów niezwykłej odwagi i zręczności tam dokonano, jednak ze wszystkich rycerzy Pan Garet największą sławę zdobył. Brał on ci udział w tym turnieju przez nikogo niepoznany, aż wreszcie herold jeden, miano rycerza na hełmie jego odczytawszy, wszystkim to głośno wyjawił.
Słusznie też domyślać się możecie, jak wielce się król odnalezieniem Pana Gareta ucieszył; z radości jak dziecko on zapłakał. Na tę chwilę właśnie matka młodzieńca, królowa z Orkadów, przybyła, a kiedy Pana Gareta we własnej osobie twarzą w twarz ujrzała, zemdlona na ziemię upadła. Podniósł ją Pan Garet i tak umiejętnie pocieszał, że przyszła całkiem do siebie i radości wielkiej się oddała. Podeszła ku nim i pani Lionessa, taka piękna, że wśród zebranych tam dam najświetniejszych za pierwszą uznana była.
Wówczas król siostrzeńca swego, Pana Gareta, zapytał, czy by panią tę za żonę pojąć sobie życzył.
— Panie mój — Pan Garet odpowie — wiedz to, że ją nad wszystkie inne miłuję.
— A ty, piękna pani, co mi powiesz? — król zapyta.
— Najszlachetniejszy królu — pani Lionessa odpowie — wiedz, że pan mój, rycerz Garet, droższym małżonkiem mi będzie niż każdy z królów czy książąt w chrześcijaństwie całym. A jeśli mu pozwolisz wolę swą wypowiedzieć i wybór po własnej myśli uczynić, twierdzić się ośmielę, że mnie on za żonę zechce.
— Prawda to! — Pan Garet zawoła. — Jeśli ciebie za żonę nie pojmę, żadnej innej nigdy nie zaślubię.
— Powoli, siostrzeńcze, powoli — król na to powie. — Alboż ci tego wzbraniam? Wolej bym część królestwa utracił, niż między wami dwojgiem stanął. Daję wam miłość moją i królewską zgodę na to małżeństwo i wszystko dla was, co tylko w mojej leży mocy, uczynię.
Tak więc zarządził król, aby zaślubiny Pana Gareta z Damą Lionessą odbyły się z uroczystością wielką w dzień świętego Michała Archanioła141 w Kink-Kenadon nad morzem. Sam Biskup Canterbury przybył ślubów małżeńskich młodej parze udzielić. A tego samego dnia Pan Gaheris pannę Linetę poślubił.
Zasię na gody142 weselne przybył Zielony Rycerz i brat jego, Czerwony Rycerz, i wszyscy inni, których Pan Garet był zwyciężył. I hołd mu złożyli, przysięgając lennikami jego być po wsze czasy. Oni też na własne życzenie przy uczcie mu usługiwali. A zjechało się na te gody wielu królów i królowych, książąt, hrabiów, baronów i rycerzy wspaniałych. A wiedzcie, że nie brakło tam na tych godach jadła smakowitego i napitków ani też uciech rozlicznych, gier i harców, i pieśni śpiewania, którymi się chętnie, jak to w owych czasach we zwyczaju było, zabawiano. A nie zaprzestano bawić się i ucztować wcześniej niż po dniach czterdziestu.