— A czy ma ono wolę po temu?
Na to młodzieniec, a z nim wszyscy obecni odpowiedzieli: „Tak”.
— Tedy — Pan Lancelot rzeknie — jutro godność rycerza otrzymasz.
Tego wieczora, gościnnie podejmowany, mile Pan Lancelot czas spędził. Nazajutrz zaś, gdy na jutrznię zadzwoniono, zgodnie z wolą Galahada na rycerza go pasował. Rzekł też wówczas:
— Niech Bóg cię dzielnym człowiekiem uczyni, gdyż piękności masz w sobie tyle, ile nikt na ziemi.
Potem odjechał Pan Lancelot i na dziewiątą godzinę rano w niedzielę Zielonych Świątek w Camelocie stanął. O tej porze król z królową i rycerstwo całe mszy w katedrze słuchali. A gdy ze świątyni wrócili, ucieszyli się bardzo, że Pan Lancelot już powrócił. Potem wszyscy do sali weszli i każdy z baronów imienia swego, złotymi rytego literami, na stołkach szukał, co wokół Okrągłego Stołu stały. Szli tak od stołka do stołka coraz dalej, aż wreszcie doszli do miejsca, gdzie Stołek Niebezpieczny się znajdował. I ujrzeli na nim napis świeży, złotem pisany: „Kiedy czterysta pięćdziesiąt cztery wiosen od dnia Męki Pana naszego Jezusa Chrystusa upłynie, ma miejsce to być zajęte”.
Pomyśleli wtedy wszyscy, że oto nie byle jaka i cudowna wydarza im się przygoda, zasię Pan Lancelot, obliczywszy czas przez napis ten wskazany, powiedział:
— Widzi mi się, że w dniu dzisiejszym właśnie miejsce to zajętym będzie, dzisiaj bowiem obchodzimy Zesłanie Ducha Świętego po czterystu pięćdziesięciu czterech latach od dnia Męki Pańskiej. A jeśli się na to wszyscy godzicie, napis ten zakryjemy, aby nikt go dziś więcej nie oglądał, dopóki nie zjawi się ten, co na miejscu tym zasiądzie.
Przyniesiono więc jedwabną zasłonę i zakryto nią napis na Stołku Niebezpiecznym, po czym rozkazał król żwawo obiad podawać.
Ale był dawny obyczaj na dworze króla Artura, że nie rozpoczynali jeść rycerze, nim się wpierw ważna jakaś rzecz nie wydarzyła. A gdy tak stali, przygody owej czekając, nadbiegł giermek, niezwykłą przynosząc im nowinę. W rzece bowiem, co wpodle zamku w dole przepływała, głaz ujrzano kamienny, niby marmuru czerwonego odłam przez fale niesiony. A w głaz ten wrażony149 miecz tkwił.