— Jużem ci to od razu wybaczył — Pan Lancelot odpowie.

Opowiedział mu tedy Pan Percewal, jak król Artur i wszyscy jego rycerze, a już najwięcej królowa Ginewra smucili się i żałowali, że Pan Lancelot od nich odjechał. I rzekł, że nigdy żaden rycerz lepszego na dworze królewskim nie dozna przyjęcia nad to, które Pana Lancelota tam czeka.

Wówczas zgodził się Pan Lancelot pójść za Pana Percewala radą i z nim razem do króla jechać. Tedy koni dosiadłszy, Wyspę Radosną opuścili, zaś po pięciu dniach podróży do Camelotu przybyli. Po angielsku Winchester on się zwie.

A kiedy Pan Lancelot wśród towarzyszy swoich się znalazł, uradowali się wielce król i rycerze wszyscy. A Pan Percewal z Galis opowiadać zaczął o wszystkich przygodach Pana Lancelota i o jego czynach. Powitała radośnie swego rycerza królowa i uczty wydano na dworze wspaniałe, i wielu panów wielkich i dam na wieść o tym, że Pan Lancelot powrócił, na zamek królewski przybyło, ażeby razem z dworem całym się weselić.

XVIII. O zjawieniu się Pana Galahada

W wigilię Zielonych Świątek, kiedy wszyscy rycerze Okrągłego Stołu w Camelocie się zebrali i do wieczerzy właśnie siadać miano, weszła do sali i stanęła przed królem niewiasta jedna urodziwa i szlachetnego rodu. A zażądała ona w imieniu króla Pellesa, ażeby Pan Lancelot z Jeziora, nie zwlekając, z nią razem do pobliskiego lasu jechał. Pan Lancelot zaraz na giermka zawołał, aby konia mu siodłał i zbroję przyniósł, i wnet z niewiastą ową pojechali. A w lesie do doliny przybyli szerokiej, gdzie klasztor mniszek stał. Czekał tam już na nich u furty pachołek i na dziedziniec klasztoru ich wpuścił.

A kiedy z koni zsiedli, podeszło do nich zaraz wielu rycerzy zacnych, co tam na Pana Lancelota czekali, i powitali go z radością wielką.

Potem mniszek nadeszło dwanaście, a wiodły one ze sobą Galahada, młodzieńczyka tak niezwykle pięknej i kształtnej postaci, że podobnego mu nie sposób już chyba było pośród świata ludzi odnaleźć.

— Panie — niewiasty owe rzekną — przywiodłyśmy ci to oto dziecię przez nas wyhodowane i prosimy cię, abyś je rycerzem uczynił, nie masz bowiem na świecie rąk równie godnych, z których by rycerstwo przyjąć mógł.

Spojrzał Pan Lancelot na młodzianka o twarzy nadobnej. A widziało mu się to pacholę gołębiej słodyczy i powagi pełne. Pomyślał też, że nigdy jeszcze w życiu swoim równie cudnej postaci ludzkiej nie oglądał. I zapytał: