A wtedy znów przygoda wydarzyła im się dziwna. Wszystkie bowiem naraz drzwi i okna, skąd światłość dnia na salę płynęła, zamknęły się nagle same, a w sali przecie nie stało się mroczniej. Tedy jeden rycerz na drugiego w zdumieniu spoglądał i siedzieli tak z zapartym tchem, oczekując, co się jeszcze stanie. Wówczas zjawił się wśród nich starzec sędziwy, w białą przyodziany szatę. A nie wiedział tego żaden z rycerzy, którędy ów starzec był wszedł. Wiódł on ze sobą rycerzyka młodego w zbroi szkarłatnej, bez miecza i bez tarczy, z pustą pochwą tylko u boku wiszącą.
I rzekł starzec Arturowi:
— Panie, oto przywiozłem ci rycerza młodego, który z rodu królewskiego pochodzi i potomkiem jest Józefa z Arymatei151. Przez niego spełnią się wszystkie cuda, tak na tym dworze, jako i w królestwach obcych.
Uradował się król wielce tymi słowami i godnie starca z młodym rycerzem powitał. Wówczas kazał starzec młodzieńcowi zbroję zdjąć i stanął przed nimi młodzieniec w kaftanie z czerwonego jedwabiu, a z ramienia zwisał mu płaszcz gronostajem podbity. A starzec do Stołka Niebezpiecznego go przyprowadził, który pomiędzy stołkami Pana Percewala i Pana Lancelota stał. A kiedy zasłonę uchylił, te słowa tam odnalazł i odczytał: „Tu zasiadać będzie Galahad, książę wysokie152”.
Po czym na stołku młodzieńczyka posadził, mówiąc:
— Wiedz, że tu miejsce twoje.
Potem zniknął. Zasię rycerze wszyscy Okrągłego Stołu dziwowali się wielce, że bez żadnej obawy rycerzyk tak młody na Stołku Niebezpiecznym zasiadł, zawsze się bowiem dotychczas zdarzało, że kto na stołku tym usiąść się ośmielił, nieszczęście jakieś na siebie ściągał. Przewidywali więc, że do wielkiej sławy Pan Galahad dojdzie i wszystkich ich w czynach rycerskich prześcignie. Król zaś jako rycerza dworu swojego go powitał i dłoń jego ująwszy, nad rzekę go zaprowadził, ażeby mu ów głaz z mieczem pokazać.
— Spójrz, panie — młodziankowi rzeknie — podobnego dziwa nigdym jeszcze nie oglądał, zacni też rycerze dobyć tego miecza próbowali, ale wszystko nadaremnie.
— Panie — Galahad mu odpowie — nie masz w tym nic dziwnego, gdyż nie ich, ale moja jest to przygoda. Będąc też pewnym, że miecza tego dobędę, żadnegom innego nie przyniósł ze sobą. Tu, u boku mego, pusta pochwa wisi.
Potem rękojeść miecza w dłoń ujął i z głazu go lekko wydobył. Zasię do pochwy broń chowając, powiedział: