— Lżej to teraz niż pierwej ten miecz w pochwie chodzi.
XIX. O tym, jak szukanie Świętego Graala rozpoczęto
Owo naczynie, z którego Pan nasz Jezus Chrystus baranka wielkanocnego przy ostatniej wieczerzy z uczniami swoimi spożywał, ludzie Świętym Graalem zowią. Do tego to naczynia Józef z Arymatei ostatnie krople krwi przenajświętszej zebrał. A gdy dokonała się Męka Pańska, wówczas ów rycerz szlachetny, który z krzyża Boskie ciało zdjął umęczone, z wielu członkami rodziny swojej opuścił Jeruzalem, Świętego Graala ze sobą unosząc.
I zdarzyło się tak, że przybyli oni najpierw do miasta zwanego Sarras, zasię stamtąd do Brytanii popłynęli. Za ich to sprawą cały lud pogański tej ziemi na wiarę chrześcijańską się nawrócił. Upłynęły lata, a z każdym rokiem Święty Graal cenniejszym się stawał i coraz bardziej świętą stawała się sprawa owej pamiątki cennej posiadania. Aż wreszcie grzechy ludzkie to sprawiły, że całkiem ze świata tego Graal zniknął i tylko ci, których życie i serce czystymi były, oglądać go czasem mogli.
Merlin, zanim pod kamieniem uwięziony został, przewidział był, że przez rycerzy, którzy Zakon Okrągłego Stołu utworzą, prawda Świętego Graala się objawi. Za dobrych też dni króla Artura rosła wśród rycerzy tęsknota, aby stać się godnymi oglądania tego znaku Boskiej między ludźmi obecności. Co więcej, i pustelnik jeden świątobliwy powiedział, że kiedy Stołek Niebezpieczny zajętym zostanie, niedaleką już będzie sprawa Świętego Graala odnalezienia.
Toteż kiedy Pan Galahad miecza z głazu dobył, król i wszyscy jego rycerze, w głębokich myślach pogrążeni, na zamek wrócili, po czym zaś do katedry na modły wieczorne się udali. Ze świątyni wróciwszy, do wieczerzy zasiedli, a każdy swoje miejsce przy Stole Okrągłym zajął. Wtedy usłyszeli nagle trzaskanie i przeciągłe jęki gromów i zdawało im się, że chyba ta burza cały zamek na strzępy rozniesie.
A wśród mroku i burzy promień słońca do sali przeniknął, siedem razy niż za dnia jaśniejszy, i wówczas zapalił ich wszystkich Duch Święty.
Poczęli jeden na drugiego spoglądać, wzajem się sobie piękniejsi kiedykolwiek wydając.
Żaden też słowa przemówić nie mógł i patrzyli na siebie, jakby niemi byli.
Zasię potem Święty Graal im się objawił. Chustą z białego brokatu przed oczami ich zasłoniony153, przez salę po powietrzu płynął, jakby go ktoś niewidzialny niósł. Natenczas zapach przecudny salę wypełnił i pożywiła się dusza każdego z rycerzy. A kiedy Święty Graal przez całą salę tak się przeniósł, zniknął nagle i nie wiedzieli, co się z nim stało.