— Panie, uciekli stąd źli rycerze, ale nocą powrócą i znów niegodziwości swoje zaczną.
— Cóż tedy chcesz, abym uczynił? — Galahad zapyta.
— Panie — rzeknie mu ona — zwołaj wszystkich rycerzy, którzy ziemie do tego zamku należące dzierżą. I każ im zaprzysiąc, że dawniej tu panujących obyczajów przestrzegać będą.
— Uczynię to — Pan Galahad odpowie.
Tedy róg mu z kości słoniowej, bogato złotem okuty, przyniosła i mówi:
— W róg ten zadmij, a o dwie mile stąd słychać go będzie.
Pan Galahad w róg zadął, potem na łożu usiadł spocząć. Wówczas przyszedł do niego ksiądz jeden i opowiedział mu o złych sprawach, co się na zamku działy, i o tym, dlaczego Zamkiem Dziewic on się nazywa.
— A zdarzyło się to tak — mówił. — Więcej niż siedem lat temu siedmiu braci tu przybyło i zamieszkali oni u księcia, co panem był tego zamku i całej tej okolicy. A kiedy ujrzeli oni córkę księcia, dziewicę piękną niezmiernie, zdradę nieszczerą między sobą uknuli. Księcia i syna jego najstarszego zamordowali, a wówczas dziewicą i wszystkimi skarbami zamku zawładnęli. A że silni byli, przymuszali wszystkich rycerzy temu zamkowi podległych, aby im byli powolni. I gnębili lud okoliczny bez litości żadnej, dobytek mu jego cały zabierając. A zdarzyło się, że jednego dnia powiedziała im córka księcia: „Wielkąście mi uczynili krzywdę, ojca mego i brata zabijając i zabierając ziemie nasze. Ale nie utrzymacie tego zamku przez długie lata, albowiem rycerz jeden was pokona”. Tak to im siedem lat temu przepowiedziała. „Dobrze — odpowiedzieli jej na to — skoro tak ma być, nigdy rycerz żaden ani niewiasta nawet koło zamku tego nie przejedzie. Chcąc czy nie chcąc, z nami zostać tu będą musieli albo zginą. Tak będzie, aż dopóki rycerz się nie zjawi, który nam zamek ten odbierze”. I nazwano ten zamek Zamkiem Dziewic, albowiem wiele panien zgubę tu swoją znalazło.
A tymczasem, gdy ksiądz opowiadanie swoje kończył, zebrali się już na zamku rycerze, którzy granie rogu posłyszeli. Kazał im Pan Galahad córce księcia hołd złożyć i wierność jej przysiąc i wielce serca ich wszystkich pokrzepił.
A na drugi dzień rano przybył jeden taki do Pana Galahada, co mu doniósł, że Pan Gawain, Pan Uwain i Pan Garet siedmiu złych braci zabili.