Do konia powrócił i rozkiełznawszy157 go, na trawę puścił. Zasię sam hełm zdjąwszy i miecz odpasawszy, pod tarczą swoją legł niedaleko krzyża.
I tak zasnął i w pół śnie, w pół na jawie widzenie miał. A widział dwa białe rumaki, które nadchodziły ku niemu, lektykę niosąc, gdzie rycerz chory leżał.
A gdy już blisko krzyża ta lektyka była, usłyszał Pan Lancelot, jak rycerz mówił:
— O, słodki Panie Jezu, kiedyż bólu się swego pozbędę, kiedyż naczynie święte zejdzie ku mnie, abym błogosławieństwa doznał, długo bowiem cierpiałem, chociaż grzeszyłem niewiele.
Dobrą chwilę rycerz tak lamentował, a wszystko to Pan Lancelot słyszał. Potem zobaczył świecznik, w którym sześć świec woskowych gorzało158, jako się do krzyża przybliżał, a nie widział, kto by go niósł. A potem i stół srebrny pod krzyżem się pojawił, a na stole święte Graala naczynie.
Wówczas usiadł chory rycerz na posłaniu i obie ręce wyciągnął, i modlił się, aby zdrowie odzyskał. Potem na rękach i kolanach do Graala się przybliżył i ucałował święte naczynie, i ozdrowiał. I wtenczas rzekł:
— Dziękuję ci, Panie Boże, albowiem choroba wyszła ze mnie.
Zasię Święty Graal, dłuższą chwilę pod krzyżem zabawiwszy, ku kaplicy się podniósł, a z nim świecznik i światło. I nie wiedział Pan Lancelot, co się dalej z naczyniem świętym stało, gdyż takie poczucie grzechu nim owładło, iż sił nie miał, aby powstać i za Świętym Graalem iść.
A potem chory rycerz powstał i krzyż ucałował. Zaraz też giermek jego zbroję mu przyniósł i zapytał pana swego, jak się miewa.
— Zaprawdę, dobrze całkiem — odpowiedział rycerz. — Bogu niech będą za to dzięki. Naczynie święte sprawiło, żem ozdrowiał. Ale dziwuję się wielce temu tu oto śpiącemu rycerzowi, który nie miał siły się ocknąć, gdy Święty Graal się pojawił.