Urodzony w małym miasteczku nad Donem, jako dziecko zamożnych, inteligentnych rodziców, już za młodu wykazywał wielkie zdolności w matematyce. Rodzice umieli wykorzystać zamiłowanie dziecka i kształcili go w tym kierunku. W dziesiątym roku życia budował skomplikowane zabawki dziecinne. Wykazał już wtedy wielki spryt i zacięcie konstruktorskie.

Skończył gimnazjum ze złotym medalem, po czym wstąpił na politechnikę, a po jej ukończeniu na uniwersytet. Otrzymał dyplom inżyniera mechanika i doktora filozofii.

Stał u progu wielkiej kariery naukowej. Los jednak płatał mu jedną niespodziankę po drugiej.

Wkrótce po otrzymaniu obu dyplomów zmarł mu ojciec. Matka, która nie mogła przeboleć tego ciosu, poszła wkrótce w ślady ojca.

Herszełe ukończył wówczas trzydziesty rok życia. Był jedynakiem i odziedziczył po rodzicach pokaźny majątek. Przystąpił do spółki akcjonariuszy zarządzających wielką fabryką kas ogniotrwałych i innych przeszkód dla złodziei. Został też wkrótce naczelnym dyrektorem towarzystwa akcyjnego. Zakochał się w jednej z zatrudnionych w tej fabryce dziewcząt. Nic nie stało mu na przeszkodzie i nie potrzebował nikogo pytać o zezwolenie na poślubienie wybranki swego serca. Dziewczyna, też sierota, zapewniała go o swojej gorącej miłości. Poślubił ją i czuł się szczęśliwy.

Szczęście małżeńskie spotęgowało się z chwilą, gdy żona urodziła mu piękną córeczkę. Był dumny, że dziecko jest udane, choć sam nie zaliczał się do „przystojniaków”.

Wkrótce jednak przekonał się, że szczęście jego w małżeństwie było iluzoryczne. W jego życiu nastąpił przewrót.

Był to piękny wieczór majowy. Elegancka willa na Krymie, którą zamieszkał, tonęła po prostu w zieleni i kwiatach. Zmęczony nadmiarem pracy w fabryce wstąpił przed wejściem do domu do ogrodu, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Usiadł na jednej z ławek, zatopiony w nowych planach dotyczących wynalazku udoskonalonej kasy. W pewnej chwili głośne pocałunki odbiły się24 o jego uszy.

„Pewnie nasza Sońka flirtuje z naszym kozakiem” — pomyślał.

Kilka kroków zaledwie dzieliło go od wejścia do domu, kiedy stanął nagle jak wryty. Wśród zarośli spostrzegł sylwetkę żony, która biegła do tylnej werandy.