— Co panu jest? Dlaczego pan tak wykrzykuje? — zagadnął go podejrzliwie starszy jegomość.

„Klawy Janek” od razu oprzytomniał. Rozejrzał się dokoła i zawołał:

— Zmykaj frajerze!... Kur... twoja...

Uczynił duży krok naprzód. Starszy jegomość nie zdążył się jeszcze zorientować, z kim właściwie ma honor, gdy Janek wskoczył do pędzącego tramwaju, pokazując mu język...

Rozdział IX

Także Aniela błądziła całymi dniami ulicami i uliczkami. Nie zdawała sobie sprawy z tego, co się z nią dzieje.

Wyrzuty sumienia dokuczały wrażliwej duszy dziewczyny. Wyrzucała sobie, że źle postąpiła wobec ojca.

Miłości do „Klawego Janika” także nie mogła zagłuszyć w sobie. Kiedy go pożegnała, była pewna, że go zapomni, wyrwie ze swego serca, była jednak za uczciwa, aby mogła zapomnieć tego, którego pokochała. Należała do kobiet, które kochają raz w życiu. Właśnie z tego powodu więcej jeszcze cierpiała: bolało ją to, że swoją czystą miłością obdarzyła niegodziwego człowieka.

Postacie ojca i Janka ukazywały się jej raz po raz. Widziała rozpacz ojca i przygnębioną twarz Janka. Wyczuła swoim kobiecym instynktem, że Janek szalenie ją kocha.

Już wówczas, kiedy Janka pożegnała i uciekła z domu, pożałowała swego kroku.