— Zlituj się nad ojcem! Wczoraj dostał ataku serca!
Aniela spuściła smutno oczy.
— Czemu milczysz? Mów, jedziesz z nami do domu czy nie? — zawołał groźnie Antek.
— Ma rację — dodał Felek. — Jazda, bierzemy dryndę i walimy do domu... Stary się ucieszy.
— Trafię i bez was, gdy zechcę.
— Nie! Musisz z nami jechać! I to już! Słyszysz! — Zagalopował się Antek, którego Felek nieznacznie pociągnął za ramię.
— Daj spokój... — szepnął.
Antek nie słuchał wcale i próbował ją przekonać.
— Masz już wrócić do domu... Jak nie...
Aniela wyprostowała się dumnie i odpowiedziała poważnie: