— Jakim prawem przemawiasz do mnie, łobuzie, takim tonem? Nie znam pana...
— Słyszysz, Felek?
Felek odchrząknął, splunął w stronę i zdjąwszy czapkę, ukłonił się.
— Bardzo panienkę przepraszam. Kolega jest zawsze pod gazem. Niech panienka ze mną pojedzie. Jak pragnę wolności, że stary się ucieszy...
Aniela nie słuchała już i wykręciła się bokiem.
— A ja mówię, że masz wrócić do domu! — krzyknął Antek, zastępując jej drogę.
— Odejdź pan, bo zawołam na policjanta!
— Co?... — ryknął Antek, nie wierząc własnym uszom. — Ty to mówisz?!
— To, co pan słyszy — odparła Aniela. — Proszę odejść.
— Niedobrze mi się robi... — zawołał Antek. — Córka Staśka „Lipy” grozi nam policjantem?!