— Czemu „nabziałeś”? — Szturchnął Felek Antka. — Zatrzymaj go!...

— A ty się go boisz?

— Ja przecież na niego nie wyjadałem — odparł Felek. — Wiedziałem, że „Klawy” nie nawali.

Antek spojrzał groźnie na Felka.

— Chcesz znowu dostać w nos?

Janek zauważył, jak wspólnicy kłócą się ze sobą; więc przystanął i zawołał:

— A wy, co się wleczecie za mną? Jeszcze żyję.

Obaj spojrzeli na siebie w milczeniu. Struchleli na widok bladej twarzy „prowidera”.

Janek głośno się roześmiał.

— Chodźcie no bliżej.