Groźny Antek pierwszy z uszanowaniem wyciągnął rękę. Felek to samo uczynił.

— Mam z wami coś ważnego do pomówienia.

— Właśnie — odparł nieśmiało Felek.

— Teraz idźcie do wielkiej cholery — zawołał Janek. — Gdzie chcecie się ze mną spotkać?

— A teraz nie można? — Nabrał odwagi Antek.

— Załatwimy teraz. — Przysunął się bliżej Felek. — Szukamy cię już dość długo.

— Nie pali się — odparł Janek zdecydowanym głosem. — Dziś o dziewiątej wieczór, gdzie chcecie, abym się stawił?

Wspólnicy zamienili ze sobą spojrzenia.

— Czy to prawda, co „Lipa” nam powiedział o zgubie forsy?

— Teraz na ulicy nic nie powiem — odparł Janek dumnie. — Mam teraz do omówienia ważniejsze sprawy — uśmiechnął się do Anieli, która udawała, że patrzy w wystawowe okno.