Wybiła godzina szósta. Na dźwięk zegara, obecni w melinie zerwali się z miejsca, jak na komendę.
— Widzicie? — zawołał ktoś, wskazując palcem na zegar ścienny.
— Tak, tak... — potrząsali głowami inni. — Co to ma znaczyć?
Właściciel meliny powstał z miejsca, przeciągnął się leniwie, po czym zwrócił się do jednego z gości:
— No i co, Antek? — zaśmiał się głośno — gdzie twój „Klawy Janek”?
— Niech was o to głowa nie boli! — odezwał się Antek. — Skoro Janek przyrzekł, że przyjdzie, dotrzyma słowa.
— Już szósta godzina — zauważył Felek — pewnie zajęty jest swoją...
Nie dokończył. Antek mu przerwał, podsuwając pięść pod sam nos.
— Czekaj i milcz! Jest tylko człowiekiem, musiało mu się coś przydarzyć..
Na słowo „wydarzyć” wszystkich przeszły dreszcze. Zrozumieli, co Antek ma na myśli.