— Kocham cię!.. Kocham od pierwszego wejrzenia! — szeptał w rozmarzeniu.
Aniela walczyła, jak mogła. Wpiła się pazurkami w jego szyję, zdzierając zeń skórę... A on jeszcze silniej tulił ją do siebie. Dygotała cała z oburzenia, ale w żaden sposób nie mogła się uwolnić z uścisku.
— Uwolnię cię... Dam spokój twemu kochankowi, tylko zostań moją... — szeptał w zapamiętaniu.
Pokrywał jej włosy pocałunkami i pożądliwie szukał jej ust, wykrzywionych strachem i odrazą.
Była tak przerażona i oszołomiona, tak bezradnie zawisła w jego ramionach, że zdawało się, iż zrezygnowała z dalszej walki i oporu.
Ale Aniela broniła się resztkami sił, w końcu widząc, że nie podoła przemocy, zdobyła się na okrzyk:
— Ratunku!!...
Komisarz Żarski oprzytomniał.
Jednocześnie za drzwiami dały się słyszeć kroki. Rozległo się pukanie do drzwi i na progu stanął stary policjant.
— Pani zemdlała podczas przesłuchania. Szybko wody! — rozkazał komisarz.