Strażnik nie wytrzymał.
Klucznik uniósł do góry pęk kluczy, by opuścić je na głowę „Klawego”.
Ale Janek zręcznym ruchem podbił rękę klucznika i pęk kluczy z donośnym rakiem runął na ziemię.
Strażnik jak nieprzytomny wybiegł z celi i z taką siłą trzasnął Klawego Janka drzwiami, że ten aż podskoczył z bólu. W kilka minut później, zanim „Klawy” zdołał sobie uświadomić, jaka go czeka kara, drzwi się znów rozwarły. Ujrzał przed sobą trzech strażników i starszego dozorcę więziennego.
Klawy Janek jedną ręką oparł się o ścianę, a drugą podtrzymywał kajdany. Jego groźna postawa widać podziałała na oprawców. Przez chwilę stali niezdecydowani, po czym starszy klucznik odezwał się:
— Co tu wyrabiasz? Codziennie mam z tobą do czynienia. Pamiętaj, że znajdę sposób na poskromienie ciebie. Masz natychmiast meldować się, zrozumiano?
— Rozumiem — odparł Klawy Janek.
— Więc czemu nie meldujesz się?
— Bo nie chcę. Nie jestem w wojsku, abym musiał stawać na baczność — odparł „Klawy” spokojnie.
„Mendy” spojrzeli na siebie porozumiewawczo.