— O, to za długo wypadnie panu sędziemu czekać. Nie należę do tych przestępców, którzy najprzód popełniają zbrodnię, a potem składają petycje do władz...
— Czyli pan jest niewinny i nie popełnił zarzucanych mu przestępstw.
— Tego nie powiedziałem. Jestem winny, ale nie w takim stopniu, jak to władze uważają.
— To przyznajcie się do tych przekroczeń, do których się poczuwacie, a dalej zobaczymy.
— Jeszcze się namyślę.
— I ja mam czas — rzekł na zakończenie sędzia śledczy, zabierając papiery.
— Kiedy znów się zobaczymy? — zapytał Klawy Janek.
— To zależy od was. Gdy nabierzecie ochoty składania zeznań, zameldujecie się do kancelarii. A wówczas tu przybędę. Nie sądźcie, że milczenie jest najlepszą metodą.
— Sądzę, że najlepszą. Przecież nieobce panu przysłowie: „mowa to srebro, a milczenie złoto”. A ja tak kocham złoto!
Sędzia śledczy stracił panowanie nad sobą: