Gdy wszyscy zebrali się w pokoju Amerykanina, Moryc zapytał elegancką panią:

— Jak przedstawia się sprawa? Trzeba się zabrać do roboty.

Ale młoda kobieta zwiesiła ze smutkiem głowę.

— Co się stało?

Elegancka niewiasta westchnęła ciężko, po czym wyjęła z torebki list i położyła go na stole.

Ręce trzech kompanów wyciągnęły się jednocześnie w stronę listu. Antek przeczytał na głos:

„Koledzy! Mamy dokładne informacje, że planujecie zamach na tutejszy bank. My, jako fachowcy, powinniśmy wam życzyć powodzenia. Niestety, jednak musimy was ostrzec, byście się nie ważyli w naszym mieście na konkurencję. Nie chcemy cierpieć za grzechy innych, życzymy wam powodzenia gdzie indziej. Jeżeli można coś zarobić w banku, to mamy pierwszeństwo. Potrafimy to nie gorzej od was... Bądźcie zdrowi i nie paskudźcie nam pod nosem.

Swoi...”

— Tego się nie spodziewałem! — zawołał zgorszony Moryc.

— Kiedy otrzymałaś list? — zapytał Antek.