Janek zapłakał.. Jego mózg przebiegały dziwne myśli: Ona zakochała się w kim innym. Musi się dowiedzieć, kto wkradł się do jej serca. On już z nim...
— Nie kochasz mnie już? — wyjąkał i osunął się na fotel.
Aniela zbliżyła się doń. Litość malowała się na jej twarzy. Pochwycił jej rękę i przywarł do niej ustami. Aniela wzdrygnęła się. Nie miała odwagi wyrwać ręki. Ale gdy Antek usiłował ją objąć, odskoczyła odeń. Był tym oszołomiony.
— Po cóżeś mnie wykradała z celi więziennej? Nie warto było... — dodał z gorzkim uśmiechem. — Może mi wytłumaczysz dziwną przyczynę twego zachowania się? Czy wyrządziłem ci jakąś krzywdę?
— Kochałam ciebie, bo sądziłam, że uda mi się ciebie przerobić, że będziesz innym człowiekiem. Ale teraz już wiem, że twój los jest przesądzony.
— A więc dlatego?
— Spędziłeś noc w podejrzanym hotelu na Pradze, skąd podstępem sprowadzono cię na policję. Jak mogłeś wobec mnie w ten sposób postąpić?
— Przysięgam, że to kłamstwo, nieprawda. Teraz raczej ty wyznaj mi prawdę, kto ci zawrócił głowę: profesorek czy Moryc? Wy, kobiety!...
Na dźwięk imienia „Moryc” rumieńce wystąpiły na twarzy Anieli.
— Jak śmiesz mnie o to podejrzewać?