— Zakochanemu najdziksze pomysły przychodzą do głowy.

— Więc wybij to sobie z głowy. Czy ty w ogóle wiesz, co to miłość?

— Zależy, jak sobie wyobrażasz nasze życie.

— Bardzo prosto — odparła Aniela spokojnie — bez policji i więzienia. By pędzić żywot szczęśliwy i spokojny, należy unikać wszystkiego, co kryje w sobie niebezpieczeństwo i niesie cierpienie. Tymczasem, od chwili gdy ciebie poznałam, nie byłam wolna na sekundę od niebezpieczeństwa. Ile już zdążyłam z twego powodu przecierpieć?

— Znać po tobie wpływ rozmów i dyskusji z profesorem. Filozofujesz?

Aniela zbliżyła się do niego. W oczach ukazały się jej łzy.

— Powiedz mi naprawdę, czyś bawił w hoteliku na Pradze z kobietą?

— Nie. To oszczerstwo. Tylko ciebie kocham. Gdyby nie ty, dawno skończyłbym ze sobą.

— Po co „ze sobą”. Lepiej z tym sposobem bytowania.

— Już nie mam odwrotu, wszystkie drogi są dla mnie odcięte.