— Nie chodź! Zostań tu! Przeczucie mi mówi, byś się nie ruszał stąd!

Krzyk i płacz matki obudziły dzieci. W izbie zapanował ponury nastrój. Ojciec zmieszał się. Przyrzekł, że nie wyjdzie z domu. Ale charakter „złodziejski” dręczył go. Nie mógł jako wychowanek ulicy, który przejął się zasadami moralnymi ludzi nocy, zostawić kamratów na umówionym miejscu, tym bardziej, że był ich hersztem i przewodnikiem.

I gdy tylko stwierdził, że domownicy zasnęli, wyślizgnął się bezszelestnie, jak wąż. W duchu przysiągł sobie, że czyni to po raz ostatni.

Ale w niespełna godzinę potem, gdy przystąpili do „pracy”, znalazł się wraz z kamratami w ręku policji. Wyrokiem sądu powędrował później na kilka lat do więzienia. Kary nie odbył, gdyż zmarł w więzieniu. Rozstanie z żoną i dziećmi było dlań boleśniejsze od wyroku skazującego. A wyrok był surowy i jak na recydywistę dość wysoki: opiewał na sześć lat pobytu w więzieniu świętokrzyskim.

Regina postanowiła zabrać się do ciężkiej pracy, by wychować dzieci na uczciwych ludzi. Ale nawet nie zorientowała się, w jaki sposób i kiedy to się stało, że związała swoje losy ze światem podziemnym.

Niejeden z ludzi nocy ubiegał się o względy urodziwej Reginy, która nieraz była świadkiem, jak ostrze noża decydowało o tym, do kogo ma należeć... Po raz drugi za mąż nie wyszła. Kochała następców męża „na słowo”, ale dziwne fatum ich prześladowało. Jeden za drugim przechodził nieszczęścia. Regina stała się postrachem mężczyzn, którzy zaczęli jej unikać w obawie przed smutnym losem... Ludzie nocy, choć płonęli do niej afektem, trzymali się w rezerwie, szepcząc sobie ostrzegawczo na ucho: „zostaw w spokoju tego anioła śmierci...”.

Regina miała swoją specjalność w światku przestępczym: „szpiegostwo”. Prowadziła wywiady dla tych, którzy planowali grubszą robotę. Umiała przeniknąć tam, gdzie najśmielsi bohaterowie nocy nie odważyliby się pokazać. A po kryjomu podkochiwała się w Krygierze...

Ubóstwiała Krygiera za jego żelazną wolę i wyjątkowy charakter. Znając go z tej strony, nie narzucała mu się swoim uczuciem. Drżała na myśl, że może go stracić na zawsze.

Krygier, z zawodu inżynier, przystępował do pracy ze z góry opracowanym planem. Każde jego przedsięwzięcie było tak obmyślane, że detektywi na próżno łamali sobie głowę, oczywiście, po fakcie dokonanym... Napawały go radością sensacyjne spory w gazetach, poświęcone jego „robotom”... Miał chwilami wrażenie, że tu chodzi o zakład między nim a policją kto kogo...

Krygier był namiętnym zbieraczem drobnych narzędzi złodziejskich. W Niemczech miał swoje zbiory, które były nie gorzej zaopatrzone od słynnego Scotland Yardu. W tajemnicy przed wszystkimi pracował nad dziełem naukowym o kryminalistyce, które zamierzał zostawić w spadku temu państwu, gdzie powita go anioł śmierci... Jedyną powiernicą Krygiera w tej dziedzinie była właśnie Regina.