— To co? — zapytała Aniela z ironią w głosie.
— W imieniu prawa aresztuję panią!
Ale Anielę to tylko rozśmieszało.
— Nie widzę powodów do śmiechu!... — odezwał się dotknięty jej zachowaniem komisarz Żarski.
— Jakże się tu nie śmiać, kiedy w imieniu prawa i ładu społecznego usiłuje mnie pan zmusić do prostytucji.
Żarski nie spodziewał się takiego zarzutu. W duchu przyznał jej rację. Czuł, że wstępuje na śliską drogę występku.
— Co się ze mną dzieje? — wyrwało mu się z ust.
Zjawił się kelner, wezwany dzwonkiem. Żarski uiścił należność.
I jakby nic nie zaszło między nimi, opuścili lokal. Gdy znaleźli się na ulicy, Żarski ujął Anielę pod ramię.
Aniela spojrzała na niego ze zdziwieniem.