— Naturalnie — roześmiała się hrabina. — Ale od was można się spodziewać czegoś niezwykłego.
„Musiała być kiedyś bardzo piękna” — pomyślał komisarz. Ukłonił się szarmancko i odparł:
— Dziękuję za komplement.
— Nie przywykłam prawić komplementów. W dowód uznania proszę pana jutro do siebie na obiad.
— Bardzo dziękuję. Chętnie skorzystałbym z zaproszenia, niestety jestem obecnie zajęty.
Hrabina utkwiła w komisarzu hipnotyczny wzrok, od którego ciarki przeszły mu po całym ciele.
— Więc jutro o czwartej oczekuję pana komisarza u siebie.
Nie czekając wcale na odpowiedź, skinęła mu głową na pożegnanie i opuściła pokój.
Rozdział V
Zimowy, mroźny dzień.