— Garnitur i rękawiczki można zmienić, ale nie charakter naszego chłopaka. Po co zawracasz gitarę? Złodziej pozostanie złodziejem, a frajer frajerem do końca życia.
— Co ty, brachu, wygadujesz? Że żaden nasz brat nie może się już nawrócić?...
— Może i tak, ale niezupełnie.
— Mylisz się — wtrąciła Aniela. — Nauka dowodzi, że nikt nie rodzi się przestępcą. Dziedziczności nie ma pod tym względem.
— Głupstwo — odparł z przekonaniem Lipa. — Mój ojciec i matka byli złodziejami, więc i ja nim jestem.
— Tato, nie mów tak, przerażasz mnie!
— Ale ja pochodzę z uczciwego domu! — oświadczył Janek. — Mój ojciec był znanym krawcem damskim; miał największy magazyn w Odessie.
— To na jedno wychodzi. Zresztą twój dziadek albo pradziadek był oficjalnym złodziejem, bo nieoficjalnych jest bardzo dużo.
— No, a twoja córka?... Czy nie jest wzorem uczciwości?
Lipa uśmiechnął się ironicznie.