— Ale to już długo nie potrwa! — zerwał się wściekły.

— O, ja także już dawno z nimi chciałam zerwać — ciężko westchnęła.

— Dlaczego nie zerwałaś z nimi?

— Dziwię się tobie, że mnie o to pytasz!... Wszak przekonałeś się na własnej skórze, jak potrafią omotać ofiarę, by się nigdy nie mogła z matni wydostać. Oho, to jest banda!

— Gdyby nie „Zimna kokota”!... — zawołał Wołkow.

— I tak byś niczego nie wskórał! Krygier to diabeł, a nie człowiek!

— Z nim także się uporam! Jeszcze żyję — chełpił się Wołkow.

Regina objęła go serdecznie i na wpół omdlała z tęsknoty wyszeptała:

— Już od dawna cię kocham!

— Prawdę mówisz?