Wołkowowi nawet na myśl nie przyszło, że Regina była już poinformowana przez Krygiera i Janka o tym, co zaszło na dancingu.

Regina uwolniła się z jego ramion i cicho otworzyła drzwi sypialni, które przedtem zamknęła na klucz. „Zimna kokota” leżała na dywanie w tej samej pozycji, w jakiej ją pozostawiono, chrapała na głos.

— Śpi jak zabita — rzekła Regina, wracając do Wołkowa. — Ach, jakże cię kocham!... Jesteś mój!...

Wołkow, z natury lekkomyślny, żywił już do niej stuprocentowe zaufanie. Będąc erotomanem i alkoholikiem, szybko ulegał wpływowi kobiety. A Regina znała arkana sztuki uwodzenia i umiała zakładać31 „sieci”...

Regina wszystko czyniła z rozmysłu, według z góry obmyślonego planu. Spełniała zlecenia Krygiera, wierząc ślepo w jego gwiazdę przewodnią. Ostatnią jej misją była właśnie „opieka” nad Wołkowem. Krygier przyrzekł jej, że dopomoże w urządzeniu samodzielnego bytu. To miała być nagroda za jej usługi.

Krygier powiedział, że Wołkow wnet się tu zjawi, by zrobić awanturę i czynić zarzuty, no i... upomnieć się o swój udział. Pouczył tedy Reginę, co ma zrobić i jak z nim postąpić. Teraz właśnie Regina postanowiła wykonać swój plan.

— Ale pamiętaj — szeptała Regina Wołkowowi do ucha — że od dziś nikt i nic nas nie rozłączy!... Najdroższy!...

Wołkow był szczęśliwy.

*

— Wpadłam na świetny pomysł — zawołała Regina.