List ten brzmiał:
„Drogi Panie!
Nowina, którą Panu teraz komunikuję, na pewno uderzy w Niego, niby grom z jasnego nieba. Sądzę jednak, że w życiu tyle Pana już spotkało, że i ten niespodziewany cios przeboleje z męską odwagą. Proszę sobie tego zbytnio nie brać do serca. Czynię to z obowiązku:
Hrabina, o której tylko ja jeden wiem, że była pańską żoną, zwróciła się do mnie do Paryża, abym zażądał od Pana zwrotu córki. Zaufała mi, że Aniela nie jest bynajmniej Pańska córką. Jej ojcem jest tenże hrabia, z którym żyła jeszcze przed ucieczką od Pana.
Łączę pozdrowienia i życzę rychłego opanowania się.
Adwokat Fleur. ”
Oboje Stasiek Lipa i Aniela, byli pod silnym wrażeniem tych słów. Pierwsza przerwała milczenie Aniela.
— Ojcze, jestem przekonana, że mama moja tym razem mówi nieprawdę. Chce ona odnaleźć utracone dziecko. I dlatego zmyśliła taki powód. Powiedz mi, gdzie przebywa moja matka. Pragnę się z nią zetknąć i rozmówić.
— Ty z nią? Nigdy! Przenigdy! Ona nie dożyje tej chwili! Ode mnie nigdy się nie dowiesz, gdzie twoja matka przebywa. Takiej przyjemności jej nie sprawię! — oburzał się Stasiek Lipa.
— Ojcze drogi, najdroższy! — wybuchnęła Aniela spazmatycznym płaczem. — Wierzę święcie, że tylko ty jesteś moim ojcem. Ale dziecko ma prawo i do swojej matki! Powiedz mi, gdzie ona jest? Chcę ją zapytać, dlaczego cię porzuciła? Chcę wszystko wiedzieć! Wszystko!