Ledwie pokojówka zdążyła zamknąć za sobą drzwi. Krygier zaczął gorączkowo ukrywać różne rzeczy.
Naraz ostry przenikliwy dzwonek przeszył powietrze. Po tym nastąpił drugi i trzeci przeciągły alarm.
„Aha, idą!” — przebiegła złowroga myśl przez mózg Krygiera.
Zimny dreszcz wstrząsnął nim. Ostatnio nie miewał przy sobie broni palnej. Wiedział, że są chwile, kiedy bez wahania może zrobić użytek z broni. Nienawidził „mokrej” roboty.
Ale teraz machinalnie sięgnął do biurka po browning i schowawszy go do kieszeni, zbliżył się do drzwi, by zadać sakramentalne pytanie: „kto tam?”.
— Otwórz czym prędzej! — krzyknęła w sieni Regina.
— Uciekaj! Ale już!
— Powiedz, co się stało?
— Nie ma czasu na gadanie. Cały Urząd Śledczy jedzie do ciebie.
I jednym skokiem Regina była już na klatce schodowej.