W kilka minut potem niedaleko domu, w którym mieszkał Krygier, zajechało kilka aut policyjnych. Przed bramą domu zatrzymał się luksusowy wóz.
Pierwszy wysiadł z auta Wołkow. Za nim jego zastępca Szczupak. Stanowczym krokiem skierowali się do sieni, gdzie na parterze w ponurym korytarzu natknęli się na żebraka kalekę, który na ich powitanie wyciągnął rękę.
Wołkow krzyknął na żebraka:
— Precz stąd!
Żebrak okazał się posłuszny. Powoli, nie śpiesząc się, utykając na jednej nodze, wychodził z sieni.
Szczupak nawet miał ochotę polecić agentom, by zrewidowali żebraka, obwieszonego torbami, ale Wołkow przynaglił go:
— Chodź pan, nie ma czasu, śpieszmy się!
Wołkow nawet w ciemnym korytarzu zdążył zamienić porozumiewawcze spojrzenia z żebrakiem...
Jednocześnie z rewizją w mieszkaniu Krygiera odbywały się obławy i rewizje w innych melinach.
Tylko, że... na kilka godzin przed tą generalną ofensywą policji na meliny świat przestępczy został o tym uprzedzony.