— Co?... Co?... — odezwali się jednocześnie Regina i Szczupak.
— Zdaje się, że powiedziałem dość wyraźnie? Pani jest aresztowana!
Wołkow podniósł słuchawkę telefoniczną, po czym rzekł:
— Hallo? Tu komisarz Wołkow. Proszę do telefonu panią komisarz Anyżową... To pani? Dzień dobry!... Poproszę o natychmiastowe skierowanie do mego gabinetu dwóch zdolnych policjantek... Dziękuję!
Regina nie zmieszała się, słuchając słów komisarza Wołkowa. Badała go uważnie oczyma, ale Wołkow unikał jej spojrzeń.
— Co to ma znaczyć? — zapytał Szczupak.
— Kobieta ta — odpowiedział Wołkow — jest właśnie ową panią, o której pan mi mówił, że nas śledzi. Musimy raz na zawsze położyć kres wszystkim prowokacjom i nieporozumieniom. Dosyć! Do licha!...
Komisarz Szczupak stracił tupet. Wszystkie jego podejrzenia naraz się rozwiały. Już żałował tego, że podejrzewał Wołkowa o różne nieczyste sprawy.
Regina usiłowała odcyfrować z jego twarzy i ruchów istotne zamiary i czy naprawdę chce ją uwięzić. Ale Wołkow w tej chwili był dla niej nieprzeniknioną zagadką.
— Pan chyba żartuje, panie komisarzu! — żaliła się Regina z uśmiechem.