— Ha, ha, ha! — rozbrzmiewał echem w willi jej śmiech. — Pan musi nienawidzić kobiety48.
— Tak... tak... Nawet bardzo...
— Pan jest oryginalnym mężczyzną. — Nie rezygnowała przygodna nieznajoma. — Po raz pierwszy w życiu słyszę podobne słowa. A ja o panu byłam innego zdania. — Zabrzmiała w jej głosie nuta niezadowolenia.
Janek nie wiedział, jak dalej postąpić. Księżyc wysunął się spoza chmur i rzucił jasne światło na twarz rozmówczyni.
— A jednak sądzę, że możemy ze sobą trochę porozmawiać na miłym spacerku — ciągnęła dalej przygodna znajoma. — Księżyc pięknie świeci. Piękna noc! Czuję się dziś jak nowo narodzona — rzekła sentymentalnie.
Janek chciał się od niej uwolnić, ale nieznajoma była kobietą, która przykuwa do siebie od pierwszej chwili.
Bez ceregieli ujęła go pod ramię i prowadząc go przed siebie, rzekła:
— Już od dawna chciałam pana poznać.
— Ale, pani wybaczy, teraz nie jestem usposobiony do flirtu. Księżyc na mnie oddziaływa mniej rozczulająco niż na panią.
— Fe, fe — roześmiała się nieznajoma. — Po raz pierwszy widzę tak brutalnego mężczyznę.