— Niestety, taki jestem: zimny drań...

— I zawsze pan jest taki?

Jankowi błysnęła pewna myśl:

— Z kim mam przyjemność?

— Po co ta formalność? — odrzekła tajemniczo. — Chcę zapomnieć, kim jestem, byłam i będę. Teraz nie chcę o niczym wiedzieć...

Janek był już całkowicie pod jej zdobywczym wpływem...

Ciepło, które biło od tej kobiety, przejmowało go niby prąd elektryczny.

Nadaremnie Janek staczał z sobą wewnętrzną walkę. Nieznajoma kusiła go i intrygowała.

— Ale ja teraz naprawdę nie mam czasu i muszę jechać do Warszawy — bronił się Janek coraz słabiej.

— Ja pana wcale nie zainteresowałam? — z wyrzutem rzekła nieznajoma. — Czy pan nie widzi, jak księżyc nas namawia do tego, byśmy się zapomnieli... Nie chcę nic wiedzieć o panu i jego pilnych sprawach, które go gdzieś wzywają.