Nieznajoma przywarła do niego. Janek był mniej nastrojony poetycznie od przygodnej znajomej, która szukała emocji pod pretekstem pięknej nocy księżycowej. Ale był mężczyzną, który w podobnych wypadkach zawsze należy do pokonanych... Już nie był teraz zdolny myśleć o Krygierze i o swoich obowiązkach wobec towarzyszy. Targała nim teraz wielka namiętność. Nieznajoma tuliła się do niego pod pretekstem, że jej zimno. Zaprowadziła go do swego pokoju. Tam zrzuciła z ciebie futro karakułowe. Jankowi ukazała się młoda, dwudziestokilkuletnia, wygimnastykowana kobieta. Nie mógł oderwać oczu od jej wspaniałej figury. Nie była piękna na twarzy, ale miała w sobie coś takiego, co powoduje wybuch zmysłów u mężczyzn i doprowadza ich do białej gorączki...
Na widok jej namiętnych ust, które nie dawały spokoju, Janek doznał uczucia, jakie u niego zrodziło się w obecności Anieli. Wyczuł w niej ową potęgę kobiecości, która łamie nawet najsilniejszych mężczyzn. Z każdego jej ruchu bił czar niewypowiedzianych rozkoszy, które kusiły i porywały.
— A jak się panu tutaj podobam? — Obróciła się na nodze.
Przed jego oczyma na sekundę zawirowała jej postać. W obcisłej, wełnianej spódniczce sportowej kibić jej zarysowała się z gracją. Z jej twarzy nie znikał wiele przyrzekający uśmiech.
Janek był odurzony. Nie mógł z nadmiaru szczęścia wydobyć głosu. Pożeracz kobiet stracił naraz mowę i zachowywał się jak żak.
— Siadaj pan... ale bliżej, tu obok mnie — rzekła rozkazująco i kokieteryjnie, zajmując na kozetce pozycję na wpół leżącą.
Janek był oszołomiony. Nie mógł jeszcze wierzyć w to, że nowa znajoma poważnie go traktuje, chociaż niejednokrotnie miał dowody, że cieszy się powodzeniem u kobiet. Pożerał ją wzrokiem.
Dotychczas Janek unikał kobiet, jakby chciał tym dać dowód wielkiego uczucia, jakie żywił do Anieli. Przygodę z Reginą już dawno wymazał z pamięci. Poprzysiągł sobie w duszy, że więcej nie da się naciągnąć. Mimo woli wypłynął w jego wyobraźni obraz Reginy i Jankowi błysnęła myśl: „dlaczego jej nie widać?”.
Ale teraz miał przed sobą o wiele piękniejszą i bardziej ponętną osóbkę od Reginy.
Nowa znajoma leżała na kozetce w prowokującej pozie. Jej lśniące jedwabne pończoszki uwydatniały piękny i powabny kształt nóżek. Ładnie uczesaną główkę zdobiła para mądrych, żywych oczu.