Niedługo trwało i banda Krygiera znalazła się w upatrzonym kantorze wymiany. W szybkim tempie załatwiła się z zamkami i ściankami kasy pancernej. Ledwie kasa została otworzona, z piersi Janka wydarł się okrzyk rozczarowania: w kasie znajdowały się tylko weksle protestowane oraz księgi handlowe. Krygiera wyprawa ta ubawiła. Wybuchnął śmiechem:

— Po raz pierwszy mi się coś podobnego wydarza! Nie ma co, ładną robotę wybrałeś...

Janek był wściekły. Jego mózg przebiegła myśl:

— Skąd teraz wezmę pieniądze na wyjazd z Adą do kasyna sopockiego?...

Gdy Janek był zajęty własnymi myślami, Krygier rozejrzał się dokładnie w sytuacji, po czym, dokonawszy pewnego odkrycia, ujął Janka za rękę:

— Widzisz to?

Janek skierował wzrok w stronę palca Krygiera. Zobaczył żelazne drzwi, przepasane dwiema sztabami, które prowadziły do drugiego przyległego pokoju.

Przystąpiono energicznie do roboty i wnet drugi „Sezam” został zdobyty. W drugim pokoju znajdowała się większa kasa.

— Oto tu leży skarb! — zawołał radośnie Janek.

Gdy zbliżyli się do niej i przyświecili latarką, zauważyli karteczkę przyczepioną, Krygier znów wybuchnął śmiechem.