Bajgełe zbliżył się do Janka i z szelmowskim uśmiechem na ustach rzucił:
— Już kochasz inną? Miał wszak rację Stasiek Lipa, gdy twierdził, że nie potrafisz naprawdę kochać.
Krygier bębnił palcami po stole, po czym rzekł:
— Jutro wyjeżdżam stąd. Opuszczam Polskę.
— Co? — zadrżał Janek.
— Tak, kochany przyjacielu. Dłużej nie możesz być moim wspólnikiem.
— Skąd to nagłe postanowienie wyjazdu z Polski?
— Powziąłem tę decyzję po tym, gdy przekonałem się, że więcej nie nadajesz się na wspólnika.
— Od kiedy nabrałeś tego przekonania? — ironizował Janek.
— Nienawidzę ludzi, którymi rządzą kobiety. Od niedawna zmieniłeś się nie do poznania. Nie mogę nadal prowadzić z tobą wspólnych spraw. Mogę głowę dać za to, że kobieta, którą ukrywasz przed moim okiem, jest przebiegłą wywiadowczynią. Nasłano ją na nas, aby tym pewniej nas ujęto. Powiadam ci po raz ostatni: masz do wyboru albo ją, albo mnie, gdzie twój charakter złodziejski? Zawsze sądziłem, że będziesz mnie zastępował, ale teraz rozczarowałeś mnie.