— Ty psie, bandyto! Ja cię nauczę!

— Nie denerwuj się. Szkoda twego zdrowia.

— Jeszcze jedno słówko, a będziesz aresztowany!

Ale Bajgełe wcale nie uląkł się. Przeciwnie, stawał się zuchwały i groźny. Nawet pchnął silnie Wołkowa, tak że ten ledwie nie zwalił się z nóg. Tego było już za wiele dla aspiranta Wołkowa. Sięgnął po rewolwer.

— Chcesz mnie zastrzelić? Domyślam się, co powiesz na swoje usprawiedliwienie: stary złodziej stawiał opór przy jego aresztowaniu2.

Wołkow za sekundę miał nacisnąć cyngiel. Bajgełe byłby unieszkodliwiony i zgodnie z jego przewidywaniami Wołkow byłby usprawiedliwiony za zabójstwo przestępcy, gdyż ten stawiał opór. Wołkow chciał poznać przyczynę, dla której Bajgełe stał się taki hardy. Wiedziony intuicją, Wołkow domyślał się, że w tym coś się kryje. Na pociągnięcie cyngla zawsze jest czas. Wołkow postanowił podejść Bajgełe z innej strony.

— Jestem wierny moim zasadom: „swoich” zostawiam w spokoju.

— Uprzedzam cię, że będzie źle z tobą. — Nabierał odwagi Bajgełe.

— Powiedz mi lepiej, kto mieszka w tym domu?

— Kto? A ty niby nie wiesz?