— Proszę. Nie mam zamiaru bronić się. Jestem przekonany, że stąd nie wyjdziecie. Moi ludzie strzegą wejścia i wyjścia.
Milczek związał Szczupakowi ręce sznurem. Ułożył go na ziemi, po czym rozglądał się po kątach.
— Czego szukacie? — zapytał Szczupak. — Może wam mogę dopomóc?
— Szukamy czystej szmaty dla zatkania panu ust, by krzyczeć nie mógł.
— A gdy wam dam słowo honoru, że krzyczeć nie będę?
— O ile pan się zobowiąże, że w ciągu dwudziestu minut nie będzie się ruszał z miejsca, zdejmę panu nawet powrozy.
— Czyż mam co innego do wyboru? — odparł Szczupak.
— A więc pan przystaje na moje warunki?
Antek nie wytrzymał i zawołał:
— Co zamierzasz uczynić? Czy zdajesz sobie sprawę z ogromu odpowiedzialności, jaką bierzesz na siebie? Postępujesz wbrew otrzymanym rozkazom!