Zwinnie zeskoczyła z kolan Krygiera i filuternie zaśmiała się.

— Brawo! Brawo! — zawołała radośnie — Jesteś zazdrosny!... Janek jest o mnie zazdrosny! Ha, ha, ha. Chciałam to sprawdzić na sobie i nareszcie przekonałam się! Założyłem się z Krygierem, który utrzymywał, że z ciebie nie taki głupi chłopak, byś miał być zazdrosny... Wygrałam zakład!... Daj no szybko te pięćdziesiąt rubli!... — zawołała radośnie do Krygiera. — Przegrałeś, więc płać!...

Krygier nie ruszał się z miejsca. Jego oczy dziwnie patrzały na Adę. Czoło jego pokryły zmarszczki, które świadczyły, że dokonał odkrycia. Istotnie przejrzał teraz tę kobietę.

Janek, jak każdy zakochany, przyjmował słowa Ady z ufnością. Oboje padli sobie w objęcia i usta ich połączyły się w pocałunku.

— Czego siedzisz tak, jakbyś znieruchomiał? — zawołał Janek do Krygiera. — Nie sądź, że jestem taki głupi i uwierzyłem, żeś chciał mi odbić przyjaciółkę. Zresztą ufam jej i jestem przekonany, że nie byłaby do tego zdolna. Ale najważniejsze, że Ada nie jest znowu taka głupia, by chciała mnie zastąpić tobą.

Krygier wymusił na sobie uśmiech, nie odpowiadając ani słowa. Wstał z kozetki i zamierzał odejść.

— Wpierw oddaj mi pięćdziesiąt rubli, które przegrałeś — wyciągnęła do Krygiera rękę uśmiechnięta Ada.

Krygier zmierzył ją ostrym spojrzeniem od stóp do głowy. Ada straciła w jego oczach wszystko. Przekonawszy się, że Janek jest usidlony przez niebywale niebezpieczną kobietę, powziął raptownie decyzję.

— Janku, musisz ze mną natychmiast pójść. Ale już! Niezwłocznie! Musimy omówić pewną ważną sprawę.

Ale Ada próbowała obrócić poważny nastrój. Nadal żartowała.