— To rzecz bardzo prosta — odparł Krygier. — Zwrócisz mi tylko moje obuwie, które zabrali agenci, a resztę zostaw mnie.

— Owszem, twoja garderoba jest u mnie, ale sam rozumiesz, że jej wydać ci nie mogę.

— Nie chcę niczego od ciebie. Możesz iść.

— Wyrzekasz się mojej pomocy?

— Powiedz mi wprzód, gdzie jest Regina?

— Znowu wyjeżdżasz z Reginą. Niestety, nic ci nie mogę powiedzieć, bo nie wiem.

Krygier podbiegł do muru, na którym widniał napis Reginy. Wołkow nie ruszał się z miejsca.

— Chodź tu, nie lękaj się. Wytłumacz mi, skąd się tu wzięła Regina? Data tu podana zgadza się z datą jej nagłego i tajemniczego zniknięcia.

Wołkow naraz zrobił krok naprzód. Niespodziewanie podskoczył do Krygiera i chwycił go za gardło.

Obaj stoczyli ze sobą zacięty bój. Wołkow miał przewagę nad wygłodzonym Krygierem. Z całych sił zaciskał palce dokoła szyi Krygiera. Już był bliski triumfu, że wnet pozbędzie się najzaciętszego wroga, którego od dawna chciał uprzątnąć...