Długo czekał na tę chwilę, gdy znów się z nią spotka. Niejednokrotnie czynił sobie wyrzuty, że wówczas, gdy zastał Anielę z profesorem, puścił ją na wolność...

Teraz, gdy otrzymał po raz drugi telefoniczną wiadomość, że Wołkow pomylił się i że Janek zdążył umknąć, a została tylko jego partnerka, Żarski rzucił wszystko i czym prędzej pomknął do hotelu z myślą, że dziś stanie się to...

Aniela spoglądała na Żarskiego, zastanawiając się, czy w ogóle winna z nim wdawać się w rozmowę. Ujął Anielę za rękę.

Uczucie wstydu ogarnęło go na widok jej twarzy. Para oczu karciła go i onieśmielała.

— Uczynię cię najszczęśliwszą kobietą pod słońcem! — szeptały jego usta.

Opanowywały go szalone myśli. Ale gdy zamierzał je wykonywać, brakło mu odwagi. Obojętność, z którą przyjmowała jego słowa, paraliżowały jego zamiary i poczynania.

— Pan staje się bohaterem melodramatu — rzekła Aniela, nie ukrywając uśmiechu na bladych licach.

— Pani szydzi ze mnie? Przypuszczam, że wywołuję w pani śmieszne uczucie, ale niech mi pani wierzy, że pod mundurem policjanta także bije serce spragnione miłości! Niechże mi pani raz na zawsze wyjawi, jaką rolę odgrywa w pani życiu ten niebezpieczny opryszek. W żaden sposób uwierzyć nie mogę, by pani także należała do jego bandy.

Aniela uśmiechnęła się gorzko.

— Naprawdę nie wiem, czego pan chce ode mnie. Przecież nie mogę nakazywać sercu miłości.