— Zdaję sobie sprawę z tego, że moja miłość ośmiesza mnie w oczach pani. Wiekiem mógłbym być pani ojcem, ale cóż zrobię, gdy pani mnie oczarowała. Poza panią świata nie widzę.

— Pragnę z panem się rozmówić.

— I ja tego pragnę.

— Jestem córką złodzieja i mam narzeczonego złodzieja, którego kocham. Może mam to we krwi, że nie mogę pokochać tego, który należy do prześladowców moich najbliższych. Proszę przeto nie narzucać się swoimi wyznaniami miłosnymi.

Żarski ofuknięty i rozzłoszczony stał przez chwilę jakby w ogniu. Krew z oburzenia uderzyła mu do głowy.

Sapał ciężko. Z trudem łapał oddech. Aniela przeraziła się jego widoku. Cofnęła się w tył14. Znał dobrze kobiety i wiedział, że lubią udawać, że się bronią. Ale zbyt dobrze mu utkwiła w pamięci scena w Urzędzie Śledczym, kiedy stoczył prawdziwą walkę z Anielą.

Zbliżył się do niej i znów zaczął prawić o swym uczuciu.

-– Gdyby pani wiedziała, jak ją ubóstwiam... Gotów jestem dla pani uczynić wszystko... Nawet wystąpić z policji, gdyby pani tego zażądała.

— Niech pan nie poniża się w moich oczach — zauważyła Aniela tonem poważnym. — Gotowa jestem przysiąc, że pokojówka, pańska konfidentka, stoi teraz za drzwiami i przysłuchuje się pańskim bredniom. Przecież ona straci respekt do swoich przełożonych.

Komisarz Żarski jakby naraz oprzytomniał. Stanowczym krokiem podszedł do drzwi, które raptownie otworzył. Pokojówka stała u sąsiednich drzwi, zaciekle czyszcząc klamkę skurzawką.