Komisarz zbliżył się do konfidentki i rzekł tajemniczo:

— Ta niewiasta jest dla nas zagadką. Nadaremnie usiłuję od niej wydobyć zeznanie. Jak pani sądzi, kim może być?

Pokojówka odrzekła z filuternym uśmiechem:

— Sądzę, że to jedna z córek Koryntu albo może jego kochanka.

— Wołkow tu był?

— U niej nie był, ale u jej faceta w pokoju był, a nawet z nim rozmawiał.

— Jak ten facet wyglądał?

— Wysoki, dobrze zbudowany, z czarnym wąsem.

— Nie, to nie ten, którego poszukujemy.

Pokojówka uśmiechnęła się tylko i wręczyła komisarzowi skrawki podartego listu: