— Doprowadzasz mnie do białej gorączki!...
Anielę ogarniał coraz większy strach. Instynktownie zaczęła się posuwać do drzwi. Ale Żarski przemocą rzucił ją znów na fotel. Aniela drżała jak liść. Błagalnym głosem wołała:
— Czego pan chce ode mnie?
Komisarz Żarski wybuchnął śmiechem.
— Nie udawaj niewiniątka!... Mnie nie nabierzesz!... Jesteś zbyt wyrafinowana, abym ci uwierzył!...
Cynizm Żarskiego godził w ambicję Anieli, która dumnie się wyprostowała i stanowczo spojrzała na komisarza.
— A jednak tak jest... Pan się co do mnie pomylił. Pan tego zrozumieć nie może... Za to ja już pana rozumiem... Nie może to się panu w głowie zmieścić, abym, jako córka złodzieja i wierna towarzyszka Janka, mogła być niezdemoralizowana i niewinna?... Ale jestem mimo wszystko uczciwą dziewczyną! A pan chce popełnić na mnie zbrodnię!
„Wspaniała artystka — szeptał w nim wewnętrzny głos. — To sztuka grać tak rolę, jak ona”.
— No, więc, co pani postanowiła? Chce mnie pani wmówić, że jest cnotliwa?...
Żarski śmiał się ironicznie, a Aniela płakała.