— I za godzinę tu się spotkamy! — dorzucił Żarski.

Żarski podczas rozmowy z Wołkowem stał we drzwiach tak, by Wołkow nie mógł widzieć osoby przebywającej w jego gabinecie. Aniela, widząc, że się drzwi już zamykają i Wołkow odchodzi, chciała krzyknąć, wezwać pomocy, ale nie mogła wydobyć głosu.

Komisarz Żarski wrócił na swoje miejsce zamyślony, miał przeczucie, że Wołkow coś knuje przeciw niemu i że zależy mu na tym, by mieć go w ręku. Żarski poczuł się przestępcą, który stoi wobec pokusy. Zatopił wzrok w twarzy Anieli. Również Aniela była pogrążona we własnych myślach.

— Więc? — przerwał milczenie Żarski.

— Sądzę, że pan odwzajemni mi się za to, że pana nie skompromitowałam, choć mogłam to uczynić — rzekła Aniela. — Naprawdę, jak panu nie wstyd, znęcać się nad słabszą istotą.

— Oho, znamy już te istoty, które mają nerwy ze stali, a serca z kamienia! Zresztą nie znoszę kobiet! Większość z nich to komediantki!

— Pan jest złym znawcą kobiet i dlatego pan... pozostał starym kawalerem — odparła Aniela. — Ale, powracając do rzeczy, mnie już głowa pęka z bólu... Może już będzie dość na dziś.

— Tylko bez pośpiechu. Już długo zatrzymywać pani nie będę... Ale jedno muszę stwierdzić, zanim się rozstaniemy, kto wie, czy nie na zawsze...

Żarski zaczął krążyć po pokoju nerwowo. Naraz przystanął i nacisnął dzwonek.

Po chwili we drzwiach stanął posterunkowy, typowy rosyjski „stójkowy”.