— Powiedz mi pan, panie Wołkow, co słychać z tą bandą? Jakoś pan mi nic nie mówi o niej! Czyżby nie mieli potrzeby dawania znaków o sobie?

— Sądzę, że nie. Dobrze się obłowili na skarbcu. Stać ich na to, by nic nie robić i hulać. Wzięli sobie urlop.

— Pewnie, że się obłowili.

— A może w ogóle wyjechali za granicę, kto wie? — rzucił Wołkow uwagę, niby balonik próbny.

— I to możliwe, tylko że nie daję temu wiary...

I Żarski, zatopiwszy wzrok w Wołkowie, rzekł ze skupioną uwagą:

— Czy pan wszystko zrobił, by tę bandę zlikwidować?

— Tak. A pan wątpi?

— Mam pewne poszlaki, które zadają pańskim twierdzeniom kłam — odparł Żarski.

— Dowody?