Mały człowiek wyprężył się na baczność, z uszanowaniem ściskając dłoń Wołkowa. Z kamiennej twarzy tego małego człowieka nigdy nie można było niczego wyczytać. Nawet cwany Wołkow nie mógł dostrzec dobrze maskowanej ironii, która czaiła się w kącikach ust.

*

W mieszkaniu Reginy panowały radość i wesele. Krygier rozparł się w fotelu i zajęty był studiowaniem pewnego planu. Posługiwał się przy tym szkłem powiększającym.

Janek siedział obok niego, ale myślami był gdzie indziej, zapewne przy Anieli.

Felek i Antek z uszanowaniem przyglądali się pracy Krygiera.

Milczek znów po raz setny odczytywał list, który odebrał od swojej dwunastoletniej córeczki, przebywającej u ciotki w Budapeszcie. Żona umarła w dniu połogu. Jedyne co mu zostało, to właśnie dziecko.

Bajgełe, zadowolony z siebie, zajadał swoim zwyczajem czekoladę.

Regina dbała o to, żeby stół był należycie zastawiony i by niczego nie brakło.

Znalazła się w tym towarzystwie również „Zimna kokota”, która w ciągu tego krótkiego czasu zmieniła się nie do poznania. Przechodziła już kilka chorób... Ale i stan jej duchowy nie był godny zazdrości. Ludzie nocy nie wybaczyli jej faktu, że żyła z policjantem... Ludzie nocy nienawidzą „kapusiów”, nawet gdy dzieje się to z krzywdą policjanta. Za oddane przez nią usługi Krygier pozwalał jej obracać się w ich kole, ale na tyle, by nie wiedziała zbyt wiele...

Rozczarowała się także co do swoich kalkulacji miłosnych. Janek nawet nie spoglądał w jej stronę. Po wypadku z Anielą nie znosił jej widoku.