— Po coście24 mnie tu wzywali?

— Nie wiesz jeszcze po co? Zerknij okiem na stół... A na dodatek znajdzie się jeszcze piękny upominek.

Krygier milczał. Jego czoło pokrywały fałdy. Poznać było po nim, że mózg jego sili się nad zadaniem ciosu celnego, który by od razu dał mu przewagę nad przeciwnikiem.

— Siadaj — rzekł do Wołkowa Krygier. — Skoro już zaszczyciłeś nas swoją obecnością, bądźże naszym gościem i pij z nami.

— Chcę, abyście raz na zawsze przestali mnie terroryzować! — zawołał groźnym tonem Wołkow.

Krygier podszedł do Wołkowa i spojrzawszy mu głęboko w oczy, oświadczył:

— Uważałem cię dotychczas za rozsądniejszego człowieka. Jak widzę, zaczynasz z nami „zabawkę”. Uprzedzam cię, że na nic ona się nie zda. Będziesz czynił to, co ci rozkażemy.

— Nigdy!...

— Po co wygłupiasz się? — wtrącił się do rozmowy Bajgełe. — Jak widzę, nowy awans podziałał na ciebie oszałamiająco.

Krygier wyjął z kieszeni arkusze papieru zapisanego przez Wołkowa, w którym przyznał się do zamordowania policjanta i obrabowania go z portfelu pieniędzy, po czym wręczył go Wołkowowi i rzekł: